And a song about love – historia jednej piosenki

“The Lions Sleep Tonight”, przypomniany ostatnio na blogu Robweillera, to uroczy utworek rodem z Południowej Afryki, o ciekawej historii i dziesiątkach coverów. Co to ma do rzeczy? Głównie to, że czytając notkę na jego temat przypomniałem sobie o człowieku, który sprowadził ten kawałek do USA. A potem o innym przykładzie jego piosenki, która zrobiła furorę, lecz dopiero w cudzych wykonaniach i innym kontekście, a o czym mało kto dziś pamięta.

Ale po kolei. Wracając do wspomnianych “Lwów”, najprawdopodobniej znacie ten kawałek w wykonaniu The Tokens, do dzisiaj spotykanym w radiu od czasu do czasu. Ewentualnie ze ścieżki dźwiękowej do disneyowskiego Króla Lwa. Lecz jego pierwszym anglojęzycznym wykonawcą była folkowa grupa The Weavers.

Peter Seeger Ich liderem był Peter Seeger, modelowy wręcz przykład zaangażowanego barda z gitarą, postać dla folku tak ikoniczna, jak kontrowersyjna. Wzorem dla niego był legendarny Woody Guthrie, zaś od inspiracji jego stylem zaczynał karierę Bob Dylan. Muzyka Seegera charakteryzowała się swobodą w zapożyczaniu ludowych motywów, nie tylko amerykańskich (jego ojciec był muzykologiem interesującym się muzyką spoza zachodniego kręgu kulturowego). Tekstowo natomiast Seeger był przykładem śpiewającego lewicowego (czasem lewackiego…) aktywisty, zgodnie zresztą z linią całego gatunku. Przejawem jego zainteresowania muzyką świata jest właśnie ów kawałek o lwach, który w jego wykonaniu (i paru innych), z cudnie swingującą orkiestrą w tle, możecie przesłuchać tutaj. Zaangażowaną politycznie część jego twórczości uosabia znane do dziś powszechnie “We shall overcome”. A także pierwsza piosenka The Weavers z 1949 roku – “If I had a hammer”.

Tekst tego kawałka jest nieskomplikowany, patetyczny do granic możliwości i amerykański do bólu – traktuje o deficycie wolności, sprawiedliwości i miłości, aż do granicy mdłości… której na szczęście nie przekracza. Ta łopatologia niebezpiecznie zbliża go do kiczu, moim zdaniem jednak zachowuje on atut genialnej prostoty. Jest też na tyle uniwersalny, aby nie odejść w niepamięć po skompromitowaniu wartości, jakie przyświecały wówczas autorowi (Seeger był wtedy członkiem amerykańskiej partii komunistycznej…).

Cały problem w tym, że lata pięćdziesiąte to nie był dobry czas na piosenki o wolności, w wykonaniu zdeklarowanego lewaka. The Weavers, zamiast na listy przebojów, trafili więc na indeks. Jak sam Seeger wspomina, wówczas o wolności, sprawiedliwości i pokoju śpiewali wyłącznie lewicowi aktywiści, dla których w erze McCarthyzmu nie było miejsca w oficjalnym obiegu. Dlatego dziś oryginalne wykonanie utworu jest kolekcjonerskim rarytasem.

Trzeba było dziesięciu lat, aby piosenkę z niebytu wydobyła grupa Peter, Paul and Mary, znana zresztą z wielu innych coverów folkowych utworów. Wówczas, w zupełnie innym już politycznym klimacie, kawałek błyskawicznie awansował na jeden z hymnów ruchu praw obywatelskich, razem z piosenkami Dylana i innych. A potem już kolejne wykonania w rozmaitych aranżacjach trudno policzyć.

Tekst utworu do poczytania tutaj.

A na koniec utwór do obejrzenia, w miksie rozmaitych wersji. W międzyczasie wypowiada się współautor, Lee Hays. A następnie już w całości to najsłynniejsze wykonanie – Peter, Paul and Mary, plus komentarz samego Seegera.

Odpowiedzi: 2 do “And a song about love – historia jednej piosenki”

  1. robweiller mówi:

    Yee-haw! Mój skromny blog ma właściwości inspirujące! :)

  2. hastour mówi:

    Jak widać ma. Inspiruj więc dalej :)

Dodaj komentarz