Strzeż się goryla! – Pornołobuz i fonożul na koncercie i na płycie

22 luty 2007


Zespół Reprezentacyjny dziś koncertuje w Teatrze Bajka w stolicy. Szczęśliwi, którzy w tak idiotycznym terminie w środku tygodnia mogą się tam wybrać. Mi pozostaje pocieszanie się płytą Pornograf, co i wam polecam.

Zespół Reprezentacyjny - Pornograf Georges Brassens to bard w klasycznym znaczeniu tego słowa – pieśniarz z gitarą wykonujący autorskie piosenki, z prostą muzyką i wysokiej klasy tekstami. Zespół Reprezentacyjny zaś to w zasadzie cover band, oprócz wspomnianego Brassensa wykonujący także songi Lluisa Llacha (tego od Murów Kaczmarskiego) i inne. To nie jest bynajmniej żaden zarzut – świetnie, że ktoś wydobył tyle dobrych utworów z niedostępnych większości odmętów języka obcego.

A piosenki Brassensa są… w zasadzie to różne, ale jakoś tak to w życiu bywa, że pamięta się głównie te nieprzyzwoite. Nie bez powodu autor śpiewał o sobie, że jest pornografem fonografii! Oprócz więc zupełnie niewinnej poezji śpiewanej znajdziemy na płycie m.in. słynną historię goryla-gwałciciela, dramatyczną opowieść rogacza, przygody dzielnej wieśniaczki karmiącej kotka jędrną piersią, entuzjastyczne wyznanie na Ewy widok sam też wzwodzik mam, tibidim… Dzisiaj te teksty głównie śmieszą, w czasie powstania niewątpliwie wywoływały skandale, a z pewnością na zawsze przyczepiły Brassensowi łatkę zbereźnika. Lub odważnego bojownika o przełamywanie społecznych tabu, w zależności od światopoglądu. Podobno w każdym utworze kryje się głębszy sens, w niektórych zapewne najlepiej widoczny po kilku głębszych. Niewątpliwie natomiast wszystkich świetnie się słucha.

Jak ta poezja śpiewana jest śpiewana? Oryginalne melodie są napisane lekko i z polotem, na tradycyjny zestaw bard + gitara. Zespół Reprezentacyjny aranżuje je konserwatywnie, zgodnie z regułami gatunku, na gitarę i fortepian. Nic odkrywczego, ale kompetentnie i elegancko.

Komu to się spodoba? Na pewno wszystkim tym, którzy pod pretekstem obcowania z poezją chcą wysłuchać kilku uciesznych sprośności. Prawdziwi fani poezji śpiewanej wbrew pozorom również będą usatysfakcjonowani. Pozostali po wysłuchaniu piosenki o gorylu mogą w zasadzie sobie odpuścić, ale jeśli zdecydują się sięgnąć po tę płytę, powinni i tak się nieźle bawić.