Shuffle, czyli trzy szybkie

24 styczeń 2007

Sesja za pasem, czasu na pisanie niewiele. Na słuchanie, choć nieszczególnie uważne – sporo. Nauka bez muzyki w tle jakoś mi nie idzie. Odtwarzacz otrzymał rozkaz: shuffle! Miesza, miesza i wymieszał…

Light my fire The Doors – Light my fire. Wojciech Orliński napisał u siebie, a ja się pod tym podpisuję obiema nogami, że Morrison “(…)zrymował z tytułowym ogniem bardzo różne rzeczy – na litość boską, nawet jakieś pieprzone torfowisko! („no time to wallow in the mire”) (…)”, ale na szczęście przed najbardziej oklepanym rymem świata “fire – desire” się powstrzymał, czym jako autor tekstów zyskał wielkiego plusa. W przypadku tego kawałka, jeden plus w tę czy we wtę różnicy nie robi żadnej.

Cassandra Wilson - Thunderbird

Cassandra Wilson – Go to Mexico. To tylko sample, ale demonstrują dobitnie, że ich układanie też bywa sztuką. Na ich tle, najlepszy głos w damskim popularnym jazzie / jazzującym popie.

BeatallicaBeatallica – Everybody’s got a ticket to ride, except for me and my lighting – wymiękam przy tym zepole… to tylko zgrywa, ale w niesamowitym wykonaniu. Gdyby Metallica grała kawałki The Beatles, brzmiała by właśnie tak. Dwa albumy tych popaprańców są legalnie do ściągnięcia na licencji Creative Commons, ze strony oficjalnej http://www.beatallica.org. To tak dzisiaj, zamiast teledysku. A ja wracam do nauki, noc jeszcze młoda.